poniedziałek, 10 lutego 2014

31 " You look so cute when you are angry."

Kilka tygodni później.
Wchodząc schodami do  naszej sypialni ujrzałem Natalie siedzącą na łóżku ze swoim laptopem. Usiadłem obok niej i spojrzałem na to czym była zajęta.

Po straszliwej dewastacji utraty trzeciego dziecka, Justin i Natalie Bieber wybrali się na romantyczna randkę, aby zachować między nimi jeszcze jakieś iskierki. 
Obydwoje wyglądają na nieszczęśliwych. Myślicie, że mają problemy w domu? Mogą być na skraju związku, czy ta śmierć mogła by być ich końcem, albo może.. 

-Okej. Skończyłem.

 Powiedziałem i zamknąłem laptop powstrzymując ją od dalszego czytania.

-Mają rację. 

Przyznała na co pokręciłem głową.

-Nie, nie mają. Nie jesteśmy "na skraju", mamy dzieci! Dlaczego mielibyśmy mieć    problemy, starając się o kolejne dziecko?

-Justin.

Westchnęła.

-Rozpoczynam miesiączkowanie.

-Oh. 

Spojrzałem w dół na swoje kolana i z powrotem na nią.

-Może to dlatego, że zaczeliśmy się starać zbyt późno.

Wzruszyła ramionami.

-Może.

-Yeah Więc spróbujemy znowu trochę później.

-Przepraszam. 

Wyszeptała. Pokręciłem głową i przytuliłem ją do siebie.

-Jest w porządku. To nie Twoja wina.
__
Późnym wieczorem gdy ułożyłem Michela do snu, poszedłem do naszego pokoju by się położyć spać. Natalie już dawno była pod kołdrą.

-Obudziłaś się? 

Spytałem szeptem, a ona przytaknęła. Ściągnąłem koszulkę i spodnie i wszedłem pod kołdrę.

-Nie mogę być w ciąży. 

Zaczęła.

-Dlaczego?

-Mam skurcze. 

Powiedziała pocierając swój brzuch.

-Chodź tu. 

Odwróciła się tak, że była przodem do mnie i zacząłem pocierać jej brzuch.
__
-Czy dzisiaj wszystko w porządku z Twoim brzuchem? 

Zapytałem gdy byliśmy w samochodzie jadąc do parku z dziećmi.

-Yeah. Jest. Dziękuję.

 Uśmiechnęła się do mnie.

-Dobrze.

Spojrzałem w lusterko by móc spojrzeć na swoje dzieci.

-Jesteście podekscytowani wyjściem do parku?!

-Yeah! 

Candice zapiszczała, Mitch nie zrobił nic ponieważ był jeszcze malutki.

-Wezmę Mitcha. 

Natalie się zgłosiła. Rozłożyliśmy koc na trawie i położyliśmy na nim Mitchella kiedy Candice poszła na plac zabaw. Usiedliśmy razem kiedy Natalie zaczęła bawić się rękoma Mitcha. To był naprawdę komfortowy dzień.

-On jest taki perfekcyjny.

Powiedziała trącając jego podbródek swoim palcem wskazującym. 

-Zobacz. 

Poruszyła ustami kiedy myślała.

-Ma twój nos, usta, rączki, nóżki i podbródek, a moje oczy, włosy i uszy.

Westchnęła.

-Zawsze wyglądają jak ty.

Zażartowała.Zaśmiałem się długo.

-Dobra, zobaczymy kogo będzie przypominało następne.

Uśmiechnęła się myśląc o tym. Podniosła Mitchella, sadzając go sobie na kolanach i zwróciła się do mnie

.-Jestem gotowa od około dwóch dni.

Skomentowała.

-Dobrze i dzisiaj w nocy trochę zaszalejemy.

Wyszeptałem do jej ucha, przez co zaparło jej dech i uderzyła mnie w pierś.

-Ty jesteś szalony.

 Stwierdziła.

-Okej, musimy to zrobić wiele razy, żeby mieć większe szanse na zajście w ciążę.

-Potrzeba tylko jednego razu.

-To się nie zdarzyło ostatnim razem. 

Przypomniałem, a ona przewróciła oczami.

-Więc, co byś chciała tym razem?

-Naprawdę się tym nie przejmuję. Odparła.

-A ty?

-Ja tym bardziej. Jedynę czego chcę to być pewien, że ty tego chcesz nie tylko dla mnie, ale też dla siebie

.-I to jest rodzina. 

Dodała.

-Prawda.

 Skinąłem głową w zgodzie.

___


-Spróbujemy dzisiaj?

Wyszeptałem cicho w ucho Natalie kiedy robiła obiad, więc Candice tego nie szłyszała gdyż siedziała na stołku.

-Cholera, tak! 

Natalie zawiwatowała

-Oh, dobrze przez ciebie jestem niespokojna.

-Mam nadzieję kochanie.

Przygryzłem płatek jej ucha i odszedłem.

-Candice usiądź i zjedz swoje jedzenie! Nigdzie nie pójdziesz zanim go nie zjesz. 

Natalie powiedziała przez co mała się zaśmiała.

-Och, myślisz, że żartuję? 

Candice przytaknęła.

-Dobrze.

Podeszła do kąta i wzięła stolik do karmienia.

-Myślałam, że użyjemy tego za kilka miesięcy dla Mitchy'iego, ale zgaduję, że ty jeszcze nie skończyłaś z niego korzystać.

-Nie.

Zawołała przez co zabolało mnie serce. Natalie postawiła kozę blisko naszego stołu i posadziła Candice w niej. Mała kontynuowała kopać, krzyczeć i płakać.

-Tatusiu!

Zapłakała do mnie jednocześnie otwierając swoje ramiona żebym ją zabrał. Spojrzałem na nią sympatycznie.

-Nie rób tego, Justin.

-Natalie –

-Nie.

Warknęła. Nie chciałem się z nią kłócić. Nie byłem takim twardy w związku z Candice jak Natalie, byłem łatwym tatą. Skinąłem głową do niej i potrząsnąłem nią w kierunku Candice przez co zaczęła płakać mocniej.

-Nie kochasz mnie! Krzyknęła do mnie.

-Candice Catherine Bieber! Zjedz.Swoje.Jedzenie.

Powiadziała surowo. Mała jęknęła i w końcu zjadła swoje jedzenie.

-Justin mógłbyś proszę ją wziąć? Muszę to posprzątać.Ręką wskazała na talerze

- I nakarmić Mitchella.

-Pewnie.

Powiedziałem. Wziąłem Candice i zabrałem ją na górę. Nic do mnie nie powiedziała.

-Jesteś na mnie zła? 

Nie odpowiedziała

.- No weź Candy wiesz, że nienawidzę kiedy jesteś na mnie zła. 

Wydąłem wargi, ale znowu niczego nie powiedziała.

-Mogę ci zdradzić sekret?

Przyłożyłem głowę do jej ucha.

-Wyglądasz bardzo słodko kiedy jesteś zła.

Połaskotałem ją w brzuszek i wszedłem do pokoju.

-Tato, przestał! 

Skrzyżowała ramiona.

-Nie, jeśli nadal jesteś na mnie zła..

-Tato.

Usiadłem na łóżku.

-Powiedz, że mnie kochasz.

Pochyliłem się z powrotem.

-Powiedz to, powiedz to. 

Połaskotałem ją.

-Powiedz to. 

Powiedziałem niskim głosem.

-Kocham cię.

Powiedziała.

-Dziękuję.

Podniosłem ją i pocałowałem. Po tym jak położyłem ja do łóżka i sprawdziłem co z Mitchem. Kiedy zobaczyłem, że leży w łóżku zszedłem na dół i oplotłem ramiona dookoła barków Natalie która myła naczynia.

-Obydwoje śpią.

Wyszeptałem.

- Naprawdę?

Spytała również szeptem.Zakręciłem kran i wytarłem jej mokre ręce w ręcznik. Odwróciłem ją i oparłem o blat. Wpiłem się w jej usta z wielką pasją jaką mogłem jej tylko pokazać przez pocałunek. Prosty poocałunek przeistoczył się w coś większego. Podniosłem ją i oplotłem jej nogi wokół moich bioder czyniąc naszą magię .


Natalie’s POV


-Justin!

Krzyczałam zbiegając na dół po schodach do miejsca w którym się znajdował.

-Co?!

Wbiegłam do kuchni i wzięłam głęboki wdech.

-Zgadnij co!

-Co?

Odłożył sój telefon.

-Miał być jeden dzień temu.

Spojrzał na mnie zmieszany.

-Co masz na myśli?

Przewróciłam oczami.

-Wczoraj miałam zacząć miesiączkować!

-Wow. Jesteś taka żądna! 

Zaśmiał się.

-Więc chciałabyś żebym powiedział Kenny'emu by kupił test ciążowy?

-Proszę.

Pokiwał głową i wziął do ręki telefon pisząc wiadomość.

__
-Okej. Teraz musimy tylko czekać. 

Powiedziałam siadając obok Justina na  łóżku gdzie czekaliśmy na wyniki czwartego testu ciążowego. Justin złapał mnie za dłoń.

-Jestem strasznie zdenerwowana.

-Dlaczego tak?

-A co jeżeli nie jestem? Będziemy musieli znowu czekać!

Wytłumaczyłam.

-To spróbujemy wtedy jeszcze raz. Mamy dużo czasu.

Przytaknęłam i siedzieliśmy w ciszy przez następne 10 minut. Alarm zabrzmiał w moim telefonie, wskazując że to czas na sprawdzenie wyników testu. Zaczerpnęłam duży wdech i wypuściłam powietrze.

-Zaczynamy.

Powiedziałam po czym weszłam do łaznieki by sprawdzić test.

Justin’s POV


Usłyszałem cichy szloch dochodzący z łazienki moment po tym jak do niej weszła. To złamało mi serce. Ona naprawdę tego też pragnie. Zapukałem do drzwi, ale nie czekałem na odpowiedź, wszedłem do środka i ujrzałem ją seidzącą na toalecie. Spojrzałem na małe okienko gdzie test wskazywał negatywny znak.


~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~Dobra Kochani nie chcę byście musieli dłużej czekać dlatego przetłumaczyłam ten rozdział tak jak się tylko dało. Niestety (o czym muszę poinformować) musiałam trochę pozmieniać kontekst i sens zdań bo nie miałam możliwości porozmawiana z autorką, a nie chciałam byście musieli jeszcze dłużej  czekać na ten rozdział. Przepraszam <3 Ten rozdział na serio był bardzo ciężki w przetłumaczeniu bo autoorka ma dziwny styl pisania jak zawsze jest (w innych ff) np. "Justin usiadł na kanapie" to ona pisze "usiadł" i to mnie wkurza bo nie mg tego zmienić :D i jeszcze te błędy :c
Było by miło gdyby było więcej komentarzy <3 
I tak wgl jak podoba się teledysk do Confident? Podryw na chrupki aww haha do żabki specjalnie sprowadzają Takis i każda Belieber będzie stała i czekała na Juju haha <3

23 komentarze:

  1. Jesteś wielka dziekuje że tłumaczysz to opowiadanie <3
    Czekam nn :)

    OdpowiedzUsuń
  2. jejku , niech się już wszystko ułoży :(
    @yolowithjus

    OdpowiedzUsuń
  3. Dzięki :) podoba sie :)))

    OdpowiedzUsuń
  4. Szkoda, ze im siye nie udalo ;c

    @rozowaatomowka

    OdpowiedzUsuń
  5. ZAJEBISTY!!! Czekam nn <3
    http://heartbreaker-justinandmelanie.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Kocham to :) teledysk zajebisty :) czekam na nn ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Boski!*.*
    Kocham to! Nie mogę doczekać się nexta!<33
    Dziękuję, że to tłumaczysz ;**

    OdpowiedzUsuń
  8. Uuu smutna koncowka. Szkoda ze im sie nie udalo..... :-( dobrze sobie poradzilas z tym rozdzialem. Pozdrawiam @akaqomez

    OdpowiedzUsuń
  9. Biedna natalie :c

    OdpowiedzUsuń
  10. Jejku :c
    Dziękuję, że tłumaczysz.

    OdpowiedzUsuń
  11. Biedna Natalie i Justin ;( Już nie mogę się doczekać kolejnego !

    OdpowiedzUsuń
  12. :(((( niecierpliwe czekam na następny! <3

    http://change-them.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  13. Szkoda że się nie udało ;(

    OdpowiedzUsuń
  14. Omg super rozdział :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Ooł a jest taka możliwość ze test ciążowy źle pokazał ? No oni by byli tacy happy ;D rozdział świetny czekam na następny :*

    OdpowiedzUsuń
  16. Biedna Natalie :( dziekuje, ze przetlumaczylas:*

    OdpowiedzUsuń
  17. ciekawe jak to wszystko się potoczy

    OdpowiedzUsuń
  18. Boski rozdział <3 czekam z niecierpliwością na następne rozdziały <3

    OdpowiedzUsuń